Wybierz region

Wybierz miasto

    Miss stoi w bramce

    Autor: Adrian Karpeta

    2006-01-27, Aktualizacja: 2006-01-26 17:34 źródło: Dziennik Zachodni

    Daria Antończyk jest wysoką, atrakcyjną blondynką o figurze modelki i ślicznej buzi. Zamiast jednak poruszać się na wybiegu, stoi w bramce drużyny kobiecej Unii Racibórz.

    Daria Antończyk jest wysoką, atrakcyjną blondynką o figurze modelki i ślicznej buzi. Zamiast jednak poruszać się na wybiegu, stoi w bramce drużyny kobiecej Unii Racibórz. W niedzielę Daria razem z koleżankami grała pokazowy mecz na turnieju w Suszcu. Od poniedziałku przygotowuje się do nowego sezonu.


    – W 2005 roku awansowałyśmy do pierwszej ligi kobiecego futbolu. Teraz będziemy starały się o wejście do ekstraklasy. Najtrudniej będzie wygrać z Częstochową, to najlepsza drużyna w naszej grupie. Zajmuje pierwsze miejsce w tabeli – mówi Daria Antończyk.

    Sąsiedzi są zdumieni
    Jak wygląda jej dzień? Rano biegnie do pracy. Po skończeniu Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Raciborzu dostała etat w prywatnej szkole. Uczy oczywiście wychowania fizycznego. Po pracy idzie na trening. W poniedziałek na siłownię i do sauny, we wtorek i czwartek na matę do zapaśników, w piątek są biegi po lesie w raciborskiej Oborze.

    Daria ćwiczy sobie również wieczorami, w swoim mieszkaniu. – Wykonuję proste ćwiczenia, na przykład brzuszki – mówi.

    – Sąsiedzi nie mogą uwierzyć, że córka gra w piłkę nożną – mówi Krystyna Antończyk, mama zawodniczki. – Ale Daria zawsze taka była. Nosiła spodnie, biegała po drzewach i kanałach. Rozrabiała bardziej niż jej starszy brat!

    Z ojca na córkę
    Daria pochodzi z Jastrzębia Zdroju, w tym mieście, w małym mieszkaniu na osiedlu Przyjaźń, do dziś mieszkają jej rodzice. Sport w domu Antończyków obecny był od zawsze.

    – Sportowcami byli mój dziadek Bolesław i tato Narcyz. Dziadek boksował. Pięściarstwo uprawiał także mój ojciec. Był zawodnikiem jastrzębskiego GKS. Trenował także karate, judo i inne sporty walki. Był nawet mistrzem Śląska. Potem był bramkarzem w osiedlowym klubie. Bronił też bramki w klubie Płomień Połomia, później szkolił bramkarzy tej drużyny – wylicza Daria.

    Pani Krystyna wspomina, że w jej rodzinie prawie nigdy nie było normalnych weekendów. Podczas gdy sąsiedzi w sobotę czy niedzielę wypoczywali, Antończykowie chodzili na mecze albo na inne zawody.
    Pan Narcyz zaraził sportem wszystkie swoje dzieci. Najstarszy z rodzeństwa, syn Marcin, kopie piłkę w Starcie Mszana. Weronika, najmłodsza, przez jakiś czas grała w siatkówkę. Wyszła za mąż oczywiście za piłkarza (jej mąż grał we wspomnianym już Płomieniu Połomia) i urodziła mu ślicznego syna Kacperka. – Rośnie następny sportowiec – śmieje się jego mama.

    – Na pewno będzie grał, przecież jego matką chrzestną jest właśnie Daria – mówi pani Krystyna.

    Potrafi się bić
    Daria już w szkole podstawowej wygrywała biegi przełajowe. Kiedy zaczęła uczyć się w popularnej „dwójce” (liceum o sportowych tradycjach), zainteresowała się siatkówką. Rozpoczęła treningi w miejscowym TKKF Jastrząb. Później trafiła do klubu... bokserskiego. W Jastrzębiu Zdroju działał wtedy silny klub pięściarski Imex. Po miesiącu treningów Daria stoczyła swoją pierwszą walkę. Znokautowała przeciwniczkę. Na dziesięć walk, które stoczyła, pięć wygrała. Trenerzy widzieli w niej przyszłą gwiazdę bokserską dużego formatu.

    – Dlaczego nie zostałam przy boksie? Po skończeniu szkoły średniej rozpoczęłam studia w Raciborzu, w PWSZ. Tam nie było klubu bokserskiego. Przez jakiś czas trenowałam jeszcze pod okiem jednego z byłych pięściarzy, ale później zrezygnowałam – wspomina Daria.

    W czasie drugiego semestru studenci mieli zajęcia z piłki nożnej. Na uczelnię przyszedł przedstawiciel Unii Racibórz. Szukał nowych talentów, także do drużyny piłkarskiej. Zaprosił na trening koleżankę Darii, Lucynę Kiełkowską. A że Lucyna nie chciała iść sama, wzięła ze sobą Darię.
    – Lucyna już nie trenuje, a ja zostałam. Tak się porobiło! – śmieje się Daria.

    Zaczęła od ataku
    Na początku Daria grała w ataku i szło jej bardzo dobrze – strzelała sporo goli. Unitkom brakowało jednak dobrej bramkarki. A że Daria obronę miała chyba we krwi, trener Remigiusz Trawiński zaproponował jej właśnie grę na tej pozycji.

    – Czy mam jakieś predyspozycje? O to trzeba pytać trenera – mówi Daria. Przyznaje, że w bramce trzeba zachować zimną krew, umieć przewidzieć, jak zachowa się przeciwnik.

    – Podpatrywałam tatę, czasem przychodziłam na zajęcia, kiedy szkolił bramkarzy. Tato jeszcze dziś czasem udziela mi rad. Żeby chwytać piłkę dłońmi ułożonymi w tzw. koszyk. A jeśli piłka toczy się po ziemi, trzeba złapać ją do piersi, żeby nie uciekła między nogami – tłumaczy Daria.
    Rodzice kibicują Darii. Jeśli tylko mogą, przyjeżdżają na mecze.

    – Ja to się bardzo denerwuję – przyznaje mama Krystyna. – Boję się o Darię. Żeby nie doznała jakiejś kontuzji – mówi jastrzębianka. Na szczęście bramkarka nie odniosła poważniejszego urazu. Wiosną miała tylko pękniętą kostkę. – To było podczas treningu. Zagrałam jednak cały mecz i dopiero potem poszłam do gipsu – śmieje się Daria.

    Córce wiernie kibicuje tata. – Już po jego minie widzę, czy jest zadowolony z mojej gry – opowiada piłkarka.

    Na mecze przychodzi też chłopak Darii, Artur. Oczywiście również piłkarz.

    – Wiadomo, mężczyźni uważają, że tylko oni znają się na piłce. Artur, kiedy mnie poznał, wiedział, że gram. Więc od początku to akceptował. Zresztą gra na ataku, więc na obronie nie zna się za dobrze – mówi Daria.




    To ona jest gwiazdą
    Daria jest prawdziwą gwiazdą kobiecej drużyny piłkarskiej Unii Racibórz. Mimo że w ekipie jest wiele utalentowanych dziewcząt, to w czasie meczu uwaga fotoreporterów zawsze skierowana jest na śliczną bramkarkę. Nie bez powodu – Daria już dwa razy zdobyła tytuł miss halowych mistrzostw Polski w piłce nożnej kobiet!

    Dwa lata temu roku nagrodą była sportowa torba, w zeszłym roku prostownica do włosów. Tegoroczne mistrzostwa odbędą się dopiero jesienią i Daria znów jest faworytką.

    W Unii Racibórz jest także drużyna męska, panowie walczą o utrzymanie się w czwartej lidze. Dziewczyny pretendują do grona najlepszych w Polsce. – Kiedyś chłopcy jeszcze przychodzili na nasze mecze. Teraz już się nie pojawiają. Myślą sobie, że dostajemy więcej pieniędzy – mówi Daria.

    Sonda

    Jak władze Twojego miasta dbają o czystość ulic?

    • Wcale (65%)
    • Średnio (28%)
    • Dobrze (7%)