(© abcZdrowie)

Czy da się zdiagnozować chorobę na portalach społecznościowych? Dowiedz się, jak niektórzy pomogli medycynie.

„Wyloguj się”, „To marnotrawstwo czasu” – słyszymy niekiedy od komentujących różnoraką aktywność na portalach społecznościowych. Z jednej strony rzeczywiście istnieją przypadki
uzależnień od korzystania z Internetu. Z drugiej – zdarzają się sytuacje, w których pytanie zadane na Facebooku ratuje czyjeś życie. I to dosłownie. Czy da się wyleczyć kogoś przez Internet?

Do szpitala czy nie?
I tak i nie – odpowiadamy od razu. Zamiast dywagować, warto posłużyć się przykładami rzeczywistych sytuacji, skoro takie miały miejsce. Otóż matka pewnego chorego chłopca, którego stan zdrowia się pogarszał postanowiła zapytać znajomych o to, czy jej obawy są słuszne. Dodała zdjęcia przedstawiające symptomy, a w odpowiedzi doradzono, by dziecko szybko zabrać do szpitala. Okazało się, że chłopiec cierpiał na chorobę Kawasaki.

„Idź do lekarza” zamiast „Jak słodko”
Inna kobieta umieściła na „wallu” fotografię swojej, wydawałoby się zdrowej, córki. Takich zdjęć jest wiele i niektórym zdarza się je po prostu ignorować. Tym razem reakcja obserwatorów była jednak nieco inna niż typowe: „jaka słodka dziewczynka” czy „cała mama”. Znajomy delikatnie zasugerował, że z okiem dziecka coś może być nie tak. Choć mogło chodzić tu o grę światła, matka zadecydowała się zbadać córkę. W ten sposób dowiedziała się, że cierpi ona na chorobę Coatsa'a, która może prowadzić nawet do całkowitej utraty wzroku.

Internet – anielski czy diabelski?
Okazuje się więc, że zarówno celowe, jak i przypadkowe działania na Facebooku mogą przysłużyć się do uratowania czyjegoś zdrowia lub życia. Oczywiście nie zastąpią one tradycyjnych konsultacji lekarskich, umożliwiających realny kontakt z wykwalifikowanym i doświadczonym specjalistą, który może bardzo dokładnie przebadać pacjenta. Otwierają natomiast dodatkową furtkę możliwości. Wspomniana już choroba Kawasaki jest rzadka, a w początkowej fazie przypomina dość powszechną infekcję, na którą przepisuje się antybiotyki. Kiedy jednak gorączka zamiast ustępować, nasila się – możemy czuć zaniepokojenie. Zdarza się, że nie ma możliwości, by szybko skonsultować się ze specjalistą. Czasami nie chcemy „męczyć” dodatkowo dziecka lub wydaje nam się, że jesteśmy tylko przewrażliwieni. Konsekwencje takiej postawy mogą okazać się jednak przykre.

Internet stwarza nowe możliwości i choć nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem, to nie jest też taki zły, jak go niektórzy malują. Nasi znajomi na Facebooku to dodatkowe źródło wiedzy, a wymieniane wzajemnie – czasem dla zabawy – informacje mogą przydać się w najmniej oczekiwanym momencie. Pamiętajmy, że tym, czym dzielimy się na forum publicznym, możemy w pewien sposób wpływać na sposób myślenia innych lub po prostu wywoływać określoną reakcję.


Wsparcie redakcyjne od:





Choroby

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!