18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Alojzy Matusiak Baranowice: Pan Alojzy świętował swoje 90. urodziny! [ZDJĘCIA]

Katarzyna Śleziona
Alojzy Matusiak Baranowice: To była wielka przyjemność poznać Alojzego Matusiaka z Baranowic. To niezwykły człowiek. Pan Alojzy w poniedziałek świętował swoje 90. urodziny. Solenizantowi życzymy 200 lat! Zdjęcia: K.Śleziona, KGW Baranowice i archiwum rodzinne.

Alojzy Matusiak Baranowice: Pan Alojzy świętował swoje 90. urodziny!

Dużo po świecie już sobie "porajdowałem", ale do rodzinnych Baranowic zawsze chętnie wracałem - mówi nam Alojzy Matusiak, który w poniedziałek obchodził swoje 90. urodziny. Odwiedziliśmy zacnego solenizanta, który zauroczył nas niesamowitym poczuciem humoru, otwartością i niezwykłą pamięcią. O życiu naszego 90-letniego mieszkańca Baranowic można byłoby nakręcić pasjonujący film. To, co przeżył pan Alojzy w latach młodości, mogłoby posłużyć kanwie długiej powieści podróżniczo-wojennej. Już dawno pan Alojzy skradł serce paniom z Koła Gospodyń Wiejskich w Baranowicach, które postanowiły odwiedzić solenizanta jeszcze w sobotę. - To była miła niespodzianka. Jestem wzruszony - mówi pan Alojzy.

Polub nas na Facebooku i bądź na bieżąco z informacjami!

Jego receptą na długie i szczęśliwe życie jest kochająca się rodzina oraz pogoda ducha. - Trzeba pamiętać o dobrych rzeczach, a te złe odsuwać w niepamięć - mówi 90-latek.- O dietę nigdy specjalnie nie dbałem, a i do papierosów mnie nie ciągnęło - przyznaje pan Alojzy. - Tata czasem wypije sobie koniaczek na zdrowie - dodaja córka Róża, która przyznaje, że "tatę nawet do dziś imają się głupoty". Dlaczego? Na moje pytanie, jak wygląda jego typowy dzień, pan Alojzy od razu odpowiedział: - Chętnie oglądam filmy podróżnicze, dokumentalne, a... filmów porno nie lubię - zażartował mieszkaniec Baranowic.

Łatwego dzieciństwa pan Alojzy nie miał. - W domu się nie przelewało. Rodzice pracowali na dworze - robili na polu. Nauczyciel w szkole, pan Wajda dawał dzieciom różne przezwiska. Ja byłem "Szłaptokiem", bo byłem biedny - wspomina pan Alojzy, który jako nastolatek też poznał smak ciężkiej pracy. - Zacząłem pracować, gdy miałem może z 13 lat. Potrzebny był pastuszek, więc zajmowałem się zwierzętami. Gdy miałem 18 lat i przyszła wojna, to wzięli mnie do wojska - dodaje pan Alojzy, który był w piechocie i saperstwie.

- 14 października 1942 roku zostałem zaciągnięty do wojska. Trafiłem do Koszalina. Po przeszkoleniu wyjechaliśmy do Danii, gdzie znowu po kolejnym przeszkoleniu obraliśmy kierunek na wschód. Później przemieszczaliśmy się w rejonie Litwy, Łotwy, Estonii. Zostałem ranny. Po podleczeniu trafiłem na szkolenie dla saperów do Berlina. W lipcu 1944 roku znowu obraliśmy kierunek na wschód. Gdy nadeszła już ofensywa styczniowa, to 22 stycznia 1945 roku zostałem drugi raz ranny i okrętem przez morze dostałem się do Świnoujścia. Po zwolnieniu ze szpitala dostałem urlop zdrowotny i znalazłem się Niemczech Zachodnich - wspomina pan Alojzy, który trafił do niewoli w niemieckim Bielefeldzie. - Byliśmy trzy tygodnie bez dachu nad głową. Nogi się odmrażały, że potem w maju bąble się porobiły. W niewoli byłem do 1 listopada 1945 roku. Jadło się dwa surowe ziemniaki, łyżkę buraków suszonych, cztery ciastka - dodaje pan Alojzy.

Z niewoli wrócił do rodzinnych Baranowic. Był kawalerem, a wszędzie panowała bieda. Wtedy poznał kobietę swojego życia - ukochaną Bronisławę. - Poznaliśmy się z Bronisławą w 1945 roku, gdy miała 19 lat. Moja siostra i Bronisława były koleżankami i razem pracowały w lesie przy sadzonkach. Zimą się nie spotykaliśmy, a wiosną - porą radosną, znowu zaczęliśmy się spotykać. Potem trzeba było się ożenić - 30 kwietnia 1949 roku wzięliśmy ślub cywilny, a dzień później kościelny - mówi 90-latek.

Młodzi małżonkowie zaczęli wynajmować mieszkanie u Wowry w Kleszczowie. Pan Alojzy pracował w młynie w Baranowicach, a pani Bronisława zajmowała się domem. Na świecie pojawiły się dzieci: Róża i Roman.
Później żona pana Alojzego też zaczęła pracę w młynie. Wyczerpująca praca przy transporcie w młynie przykrzyła się panu Alojzemu, więc w 1958 roku postanowił zatrudnić się w kopalni Łaziska.

- W tym czasie myśleliśmy o budowie domu. Dopiero w 1969 roku dostaliśmy zezwolenie na budowę. 600 m kw. działki przy ul. Zamkowej w Baranowicach kupiliśmy za 12 tys. zł. Od rana wstawałem i robiłem pustaki - 85 proc. na dom i przy gospodarce sam zrobiłem. Wstawałem o godzinie 4.30 i do 11.30 byłem na budowie, a potem jechałem autobusem na kopalnię. Potem z Łazisk przeniosłem się do kopalni Jastrzębie. Na emeryturę przeszedłem z początkiem lutego 1980 roku, przed strajkami - wspomina pan Alojzy.

Małżonkowie swego czasu dzierżawili też pół morgi pola, a pan Alojzy hodował gołębie.
- Dzisiaj już zdrowie nie te - choroba Parkinsona dokucza, ale humor jest. Kiepsko trochę śpię, ale ostatni finałowy mecz Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w Brazylii oglądałem do końca. Kibicowałem Niemcom, bo syn jest w Niemczech - przyznaje pan Alojzy. Kibicuje też lokalnej drużynie - LKS Baranowice i bardzo lubi gości. Cieszy się, gdy odwiedzają go wnuki: Arkadiusz, Jerzy, Seweryn oraz Ireneusz i Mariusz oraz prawnuki: Adriana, Wiktoria i Rafał.

Zdjęcia: K.Śleziona, KGW Baranowice i archiwum rodzinne.

Polub nas na Facebooku i bądź na bieżąco z informacjami!

Meszki bolimuszki utrapieniem wakacji

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie