Seniorzy z Żor uciekają z samotni do nowego domu w Roju [ZDJĘCIA]

Katarzyna Śleziona-Kołek
Seniorzy z Żor: W dzielnicy Rój działa już Dzienny Dom Pobytu Senior-Wigor. Mieszkańcy w wieku powyżej 60 plus, schorowani, samotni, znaleźli tu swój drugi dom. Zyskali nowych przyjaciół, uwagę, uczą się, rehabilitują, a dodatkowo mają i rozrywki -np. grają w szachy, układają puzzle. Nam udało porozmawiać się z kilkoma podopiecznymi. Co ciekawe, wciąż trwa nabór do placówki -dom powstał w części ośrodka sportowo-rekreacyjnego (przystosowanie pomieszczeń na cele domu pochłonęły 675 tys. zł).

Seniorzy z Żor uciekają z samotni do nowego domu w Roju [ZDJĘCIA]

- Najważniejsze było dla mnie wyrwać się z samotni. Gdy rano żona idzie do pracy, to syn lub córka mnie zawożą do domu seniora, a potem dzieci mnie stąd odbierają. W domu byłem cały dzień sam, rozwiązywałem krzyżówki, a tutaj jest towarzystwo, wszyscy są mili i grzeczni - mówi Feliks Byrski, 73-letni mieszkaniec os. Pawlikowskiego, który pracował jako telemonter w kopalni Krupiński. - Jestem po lewostronnym udarze, prawa ręka i noga już nie są sprawne, ale umysł jest dobry - dodaje pan Feliks, dziadek dziewięciorga wnucząt - najmłodszy wnuk to 4-letni Łukasz, mieszkający w Austrii.

Polub nas na Facebooku i bądź na bieżąco z informacjami!

Radosny na co dzień jest także pan Piotr, 75-letni mieszkaniec os. Powstańców Śląskich, który do domu seniora w Roju przyjeżdża darmową komunikacją. - Zawsze byłem pogodnym człowiekiem, pracowałem w budżetówce. Zawsze chciałem wyjść z domu, a tutaj w Roju mam nowych znajomych. Wszystko mamy na miejscu: opiekę, gimnastykę, zajęcia. Jest co robić - mówi pan Piotr, który stara się być czynnym seniorem. Lubi jeździć na rowerze, spacery. Ostatnio w domu seniora grał w szachy. - Wygrałem partyjkę, ale nie o to chodzi: kto wygra, kto przegra. To jest rozrywka, urozmaicenie dnia. Proponują mi grę w skata, ale jeszcze nie umiem - dodaje pan Piotr, dziadek czworga wnucząt i czworga prawnucząt - najmłodsza Laura ma zaledwie miesiąc.

Uśmiechem w domu seniora w Roju zachwyca też najstarsza podopieczna, 82-letnia Irena Bałdyga z żorskiego Śródmieścia. - Lubię uśmiechać się, bo człowiek uśmiechnięty dłużej żyje - mówi pani Irena, której najstarsza wnuczka ma 43 lata, jest też prababcią trójki prawnucząt. Wiele już w życiu przeszła: jest chora na cukrzycę, miała guza na piersi, dzisiaj nosi peruki, musi regularnie badać ciśnienie krwi. - Była u lekarza i powiedział, że potrzebuję opieki. Tak trafiłam do domu seniora w Roju - mówi pani Irena, która dawniej była brakarzem i pracowała w tartaku.

- Gdy teraz zrobię sobie zastrzyki, to bardzo dużo chodzę. Mam swoje ulubione trasy. Lubię jeszcze rozwiązywać krzyżówki rozwiązywać. Kiedyś dużo czytałam, ale już litery rozmywają się – dodaje pani Irena. W domu seniora w Roju czuje się wyjątkowo. Bardzo dba o wystrój tego miejsca. Niedawno przyniosła ozdoby na choinkę i kwiaty, które pięknie zdobią parapety. W zamyśle to właśnie podopieczni domu seniora w Roju mają sami, jak tylko chcą, urządzać ten swój mały raj na ziemi, aby czuli się tu jak w drugim domu, szczęśliwi i bezpiecznie.

Polacy smakoszami czekolady

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie