Wstrząs w kopalni KWK Zofiówka. Rośnie tragiczny bilans ofiar. Ciała czterech górników są już na powierzchni

Magdalena Grabowska
Magdalena Grabowska
Jacek Bombor
Jacek Bombor
Barbara Kubica-Kasperzec
Barbara Kubica-Kasperzec
Piotr Chrobok
Piotr Chrobok
Przed kopalnią Zofiówka płoną znicze
Przed kopalnią Zofiówka płoną znicze Piotr Chrobok
Udostępnij:
Wstrząs w kopalni Zofiówka: Rośnie tragiczny bilans ofiar wstrząsu w kopalni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju. Ratownicy wydobyli na powierzchnię trzecią i czwartą ofiarę. To tych czterech górników ratownicy zauważyli już wczoraj i od godzin nocnych starali się wydostać ich na powierzchnię. Akcja ratunkowa jest jednak niezwykle trudna - szwankowała wentylacja, stężenie metanu było zabójcze.

Aktualizacja, godz. 21:00

Jak przekazał Marcin Gołębiowski, dyrektor pracy w kopalni Borynia-Zofiówka, ratownicy nadal nie odszukali sześciu pozostałych uwięzionych pod ziemią górników. Akcję utrudniają niełatwe warunki. Gołębiowski zaznaczył, że sztab, który ją koordynuje w pierwszej kolejności dba o bezpieczeństwo idących po zaginionych ratowników.

Aktualizacja, godz. 16:00

Akcja ratunkowa jest prowadzona w bardzo trudnych warunkach, ale konsekwentnie. My wciąż idziemy po żywych naszych kolegów- mówi Tomasz Cudny, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej przekazując jednocześnie informacją o wywiezieniu na powierzchnię dwóch kolejnych ofiar sobotniego wstrząsu w kopalni Zofiówka. Tym samym bilans tej tragedii wzrósł już do czterech ofiar.

- Nastąpiły duże problemy z uzyskaniem wentylacji. Stężenie metanu na końcu lutniociągu nie rozrzedzało się, momentami było na bardzo wysokim poziomie 19-30 procent. Przez to postęp akcji został wyhamowany. Dodatkowo była tam temperatura na poziomie ok. 33 stopni. Teraz przy intensywniejszym chłodzeniu temperatura spadła co pozwala na kontynuowanie poszukiwań pozostałych naszych sześciu kolegów – mówił Cudny.

Jak zapewnia jednak zarząd JSW lutniociąg udało się już doszczelnić, wymienić niektóre jego elementy przez co atmosfera na dole jest już dużo lepsza.

- Zastępy udają się do przodu, jesteśmy obecnie na 940-945 metrze – mówi Cudny.

Prezes JSW zdementował także pojawiające się gdzieniegdzie informacje, że na dole doszło do zawału. Do miejsca do którego doszli ratownicy czyli do ok. 945 metra takiego zjawiska nie było. - Na 920 metrze jest mała deformacja spągu, jest małe wypiętrzenie, trochę jest poprzesuwana obudowa, wywrócona taśma, która tam była. Na pewno im bliżej przodka będzie to większe, ale na ten moment nie ma pojęcia zawał, nie ma pojęcia: nie ma przejścia. Ale nie wiem jak to będzie za 10, za 15 metrów - zaznacza prezes JSW.

Aktualizacja, godz. 15.20

Do czterech ofiar wzrósł tragiczny bilans wypadku w kopalni Zofiówka. Przedstawiciele Jastrzębskiej Spółki Węglowej poinformowali, że na powierzchnię wywieziono dwóch kolejnych górników. - Lekarz stwierdził ich zgon. Obaj zostali już zidentyfikowani, a rodziny poinformowane - mówi Tomasz Cudny, prezes JSW. Jak poinformował Marcin Gołębiowski, dyrektor ds pracy JSW obaj zmarli górnicy mieli ok. 30 lat.

- Jeden z nich osierocił jedno dziecko, drugi - dwójkę - mówił dyrektor Gołębiowski.

Aktualizacja, godz. 14

Przybywa zniczy przed kopalnią Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie od sobotniej nocy trwają poszukiwania górników z którymi po potężnym wstrząsie utracono kontakt. Jeszcze wczoraj ratownicy górniczy natrafili na 4 górników, do tej pory na powierzchnię udało się wydostać dwóch z nich. Obaj niestety nie żyli w chwili, gdy dotarli do nich ratownicy.
Dramatyczne wieści z Zofiówki, które obiegły lotem błyskawicy górnicze miasto, wywołały szok i niedowierzanie. W sobotę mieszkańcy okolicznych bloków przychodzi pod bramę zakładu po informacje o zaginionych górnikach. Dziś palą już znicze.
Jeden ze nich zapalili państwo Józef i Mariola, mieszkańcy Jastrzębia. Jak przyznają, to niezwykle trudna sytuacja, zwłaszcza, że nie udało się jeszcze otrząsnąć po tragedii w niedalekiej kopalni Pniówek. Kolejny dramat górniczych rodzin, w Zofiówce, mocno ich poruszył.

- Każdy przeżywa to na swój sposób. My też. Ale nie chcę nawet myśleć, co czują teraz rodziny tych poszukiwanych i oni sami, bo przecież wciąż wierzymy, że oni żyją - mówi nam pan Józef, który w przeszłości pracował na kopalni.

Na dole, w kopalni Jastrzębie - obecnie Jas-Mos był w miejscu, gdzie zginęło kilku jego kolegów po fachu. - Tego się nie da opisać - przyznaje.
Chwilę później pojawia się grupa osób. Nie znają się, ale wszyscy przyszli w tym samym celu: zapalić znicz i w chwili zadumy oraz krótkiej modlitwy oddać cześć tym, którzy spod ziemi już nie wyjadą.

Aktualizacja, godz. 10:35

Ratownikom udało się przetransportować drugiego z dziesięciu uwięzionych pod ziemią górników do bazy. Niestety, podobnie jak pierwszy z poszukiwanych, mężczyzna nie żyje. - Lekarz stwierdził zgon - informuje Jastrzębska Spółka Węglowa. Ciało górnika jest obecnie transportowane na powierzchnię.

Tymczasem, kolejny zastęp ratowników górniczych zmierza do dwóch kolejnych zaginionych górników, których udało się odnaleźć wczoraj. Wszyscy znajdują się mniej więcej ok. 220 metrów od przodka. Do niego nie udało się jeszcze dotrzeć.

I wszystko wskazuje na to, że nie będzie to takie łatwe. - Atmosfera bliżej czoła przodka jest utrudniona z uwagi na temperaturę i stężenia metanu - wyjaśnia Sławomir Starzyński, rzecznik prasowy JSW. Ostatnie godziny upływały ratownikom górniczym między innymi na doszczelnianiu lutniociągu wraz z wymianą niektórych lutni.

Wiadomo już, że po wytransportowaniu do bazy dwóch następnych górników, ratownicy ruszą dalej w poszukiwaniu pozostałych zaginionych sześciu.

Aktualizacja, godz. 7:40

Górnik, którego zgon potwierdził lekarz, to 36-letni mężczyzna. Osierocił dwójkę dzieci. Jego rodzina została objęta pomocą psychologiczną. Pod opieką psychologa od początku akcji pozostają także bliscy pozostałych uwięzionych pod ziemią górników. - Objęliśmy ich opieką psychologiczną - zapewniają od początku akcji ratowniczej władze Jastrzębskiej Spółki Węglowej oraz dyrekcja kopalni Zofiówka.

Aktualizacja, niedziela, godzina, 6

Niestety tragedia w Zofiówce przyniosła pierwszą ofiarę. W nocy, ratownicy wytransportowali jednego z czterech górników odnalezionych w chodniku D4a do bazy, gdzie lekarz stwierdził zgon. Mężczyzna został odnaleziony około 220 metrów od przodka. - Następne zastępy ratowników kontynuują prace związane z odtwarzaniem wentylacji wyrobiska w celu wytransportowania kolejnych odnalezionych górników, a także dotarciu do dalszych sześciu pracowników, z którymi stracono kontakt podczas wstrząsu - czytamy w komunikacie JSW.

Jeden z zastępów ratowników górniczych dotarł do czterech górników w kopalni Zofiówka. - Jeden z nich został załadowany na nosze. Z uwagi na pewne wyczerpanie ratowników, zastęp został wycofany i pójdzie następny - mówi Edward Paździorko, zastępca prezesa JSW S.A ds. technicznych i operacyjnych. - Na ten moment nie potrafimy podać więcej informacji - dodaje.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że nie dają oznak życia. Ale oficjalnie zgon może stwierdzić dopiero lekarz, gdy zostaną przetransportowani. - Ratownicy dotarli do nich, ale musieli zawrócić, bo już nie mieli tlenu w aparatach, więc po kolejnych pójdzie kolejny zastęp. Musieli ich tam póki co zostawić, bo atmosfera nie nadaje się do oddychania - mówi nam nasz informator.

Zgodnie z procedurami na samym początku rodziny górników zostaną poinformowani o ich stanie - Członkowie rodzin znajdują się na terenie kopalni. Już poinformowaliśmy o tym, że zlokalizowaliśmy czterech pracowników. Zgodnie z dalszymi procedurami będziemy przystępowali do wytransportowania tych pracowników do bazy, gdzie jest lekarz. Będziemy nadal postępowali zgodnie z toczącą się akcją ratowniczą. Na tyle na chwilę obecną mamy do przekazania- mówi Marcin Gołębiowski Marcin, dyrektor ds .pracy.

Przypomnijmy, w nocy w sobotę 23 kwietnia po godzinie 3, w kopalni Borynia-Zofiówka Ruch Zofiówka w przodku D4a na poziomie 900 doszło do wstrząsu wysokoenergetycznego połączonego z intensywnym wypływem metanu.Wstrząs w Zofiówce miał siłę 2,2 w skali Richtera. Był trzy razy lżejszy od tego w 2018 roku - którego siła wynosiła 3,4 w skali Richtera. Wówczas zginęło pięciu górników.

- Sztab akcji nie ma kontaktu z dziesięcioma pracownikami. W rejonie wypadku było 52 pracowników, 42 z nich wyszło o własnych siłach. Trwa akcja ratownicza - brzmiał krótki komunikat Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do której należy kopalnia Zofiówka.

Na ratunek uwięzionym 900 metrów pod ziemią górnikom ruszyły zastępy ratowników górniczych. To co najmniej dwa zastępy ratowników z bytomskiej Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego oraz dwa kolejne ze stacji okręgowej w Wodzisławiu Śląskim. W akcji udział biorą też zastępy kopalni Zofiówka.

Jednocześnie z wykorzystaniem chromatografu, który do kopalni Zofiówka zabrało skierowane na miejsce Pogotowie Pomiarowe, oceniany jest skład atmosfery, (w kopalni doszło do wylewu metanu - przyp. red) którego analiza ma pozwolić na przeprowadzenie akcji ratowniczej w bezpieczny sposób.

Zofiówka oddalona jest zaledwie kilka kilometrów od kopalni Pniówek, w której w środę doszło do dwóch wybuchów metanu. W tych zdarzeniach zmarło 5 osób, a siedem zostało uwięzionych pod ziemią. W szpitalach przebywa kilkanaście kolejnych, z czego aż 17 w siemianowickiej oparzeniówce, a kilkoro w innych szpitalach na Śląsku.

Siedem osób jest także rannych w wyniku ponownych wybuchów do których doszło w czwartek, późnym wieczorem. W tym przypadku ucierpieli ratownicy, którzy szli po kolegów. W piątek rano sztab akcji ratunkowej na Pniówku zdecydował o wstrzymaniu akcji i zatamowaniu całego rejonu gdzie dochodziło do wybuchów.

Akcja ratownicza w KWK Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju. Znalezi...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Materiał oryginalny: Wstrząs w kopalni KWK Zofiówka. Rośnie tragiczny bilans ofiar. Ciała czterech górników są już na powierzchni - Jastrzębie-Zdrój Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie