Miasto Żory straciło 2 mln zł. Gdzie jest ta kasa?

Katarzyna Śleziona-Kołek
Miasto Żory straciło 2 mln zł. Gdzie jest ta kasa? Centralne Biuro Antykorupcyjne i Prokuratura Okręgowa w Gliwicach sprawdzają, jak z żorskiego budżetu wyparowała kwota 1 mln 950 tys. zł na zakup działki, której miasto nie zostało właścicielem. Teraz miasto chce odzyskać swoje pieniądze.

Miasto Żory straciło 2 mln zł. Gdzie jest ta kasa?

O sprawie do prokuratury donieśli najpierw agenci CBA, którzy prowadzili kontrolę w żorskim magistracie od 9 września 2014 roku do 20 kwietnia 2015 roku. - CBA zakończyło czynności kontrolne i pokontrolne w zakresie kontroli w Urzędzie Miasta w Żorach i skierowało do Prokuratury Okręgowej w Gliwicach zawiadomienie o podejrzeniu popełniania przestępstw – mówi nam Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy CBA.

O co chodzi w tej sprawie? - Sprawa dotyczy nieprawidłowości związanych z nabywaniem nieruchomości przez gminę Żory oraz doprowadzeniem gminy do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie 1 mln 950 tys. zł w okresie od lipca 2010 do maja 2011 roku. Miasto chciało kupić działkę niezabudowaną w okolicy dzisiejszego Muzeum Ognia na cele muzealne o całkowitej wartości 2 mln 950 tys. zł - mówi Piotr Żak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Polub nas na Facebooku i bądź na bieżąco z informacjami!

CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE

- Miasto przekazało trzy transze na zakup w wysokości 1 mln 950 tys. zł. Zgodnie z umową przedwstępną do sprzedaży nieruchomości miało dojść po dokonaniu zapłaty wszystkich transz. Pierwsza transza w wysokości 950 tys. zł wpłynęła na ustalone konto sprzedającego – tu nie mamy żadnej wątpliwości. Kolejna transza w kwocie 1 mln zł miała wpłynąć na konto podane do spłaty zobowiązań sprzedającego tak, aby znieść z tej nieruchomości hipoteki. Ta kwota jednak nie wpłynęła na konto wierzycieli tej osoby, więc przystąpienie do kupna nieruchomości obciążonej olbrzymimi hipotekami nie było w żadnym interesie miasta i ostatecznie nie doszło do kupna przez gminę nieruchomości. W tym przypadku zachodzi duże prawdopodobieństwo wprowadzenia gminy Żory w błąd i doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Podano numer konta niezgodny z wcześniejszą umową. Dlatego wszczęto postępowanie o wyłudzenie co najmniej 1 mln zł – kontynuuje prokurator Żak.

- Straty miasta są jednak o wiele większe, bo obejmują całą kwotę 1 mln 950 tys. zł. Mogłyby być jeszcze większe, gdyby miasto przelało kolejną, czwartą transzę – dodaje prokurator Żak.

Polub nas na Facebooku i bądź na bieżąco z informacjami!

CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE

Prokuratura prowadzi śledztwo w tej sprawie. - Musimy jednoznacznie ustalić, czy sprzedający działał w zamiarze wyłudzenia mienia, kiedy ewentualnie powziął taki zamiar, co stało się z przekazanymi mu pieniędzmi, czy umowa została prawidłowo skonstruowana, czy przy tej transakcji były jakieś uchybienia ze strony osób reprezentujących gminę Żory – mówi prokurator Żak.

Jak udało nam się dowiedzieć, nikomu nie postawiono jeszcze zarzutów. Zostały już przesłuchane niektóre osoby z Urzędu Miasta w Żorach. - Aby przedstawić komuś zarzut musimy prawidłowo zakwalifikować zachowania poszczególnych osób i ich rolę w zdarzeniu. Zebrane dowody muszą dostatecznie uzasadniać podejrzenie, że określona osoba dopuściła się konkretnego czynu – mówi prokurator Żak.

Sprawa jest badana pod kątem: doprowadzenia, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem znacznej wartości, za pomocą wprowadzenia w błąd, tj. o przestępstwo z art. 286 paragraf 1 k.k. w zw. z art. 294 paragraf 1 k.k., za co grozi kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności i możliwości przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych, na szkodę interesu publicznego, tj. o przestępstwo z art. 231 paragraf 1 k.k., zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3.

Jak sprawę komentują władze Żor? - Czy zarzuty są uzasadnione oceni ewentualnie sąd, jeśli sprawa trafi do sądu. Dlatego ja na razie tej sprawy nie komentuję – powiedział „Dziennikowi Zachodniemu” Waldemar Socha, prezydent Żor.

CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE

To nie pierwszy raz, kiedy czarne chmury zbierają się nad żorskim magistratem. Rok temu Prokuratura Okręgowa w Gliwicach prowadziła postępowanie w związku z przekroczeniem uprawnień przez prezydenta Żor w związku z zakupem przez gminę Żory nieruchomości Odlewni Żeliwa "Pawła". Sprawa została jednak umorzona. - W toku śledztwa nie zgromadzono danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego. Poszczególne poszlaki nie tworzyły zamkniętego łańcucha prowadzącego do przypisania komukolwiek popełnienia przestępstwa – mówi prokurator Żak.

O co chodziło w tej sprawie? W Biuletynie Informacji Publicznej znaleźliśmy zarządzenie prezydenta Żor z 21 stycznia 2009 roku, aby nie skorzystać z prawa pierwokupu działek (o łącznej powierzchni 0.4469 ha) będących w użytkowaniu wieczystym Spółki Odlewnia Żeliwa „Pawła” z siedzibą w Cieszynie, a sprzedawanych spółce „Nasze Centrum Belg” z Chorzowa. Co ciekawe, to zarządzenie z 21 stycznia 2009 r. prezydent uchylił nowym zarządzeniem, wydanym zaledwie 3 tygodnie później - zezwalając na skorzystania z prawa pierwokupu. Za ile miasto kupiło działkę? - Gmina zapłaciła za działkę ponad 1 mln zł – informuje prokuratura.

Polub nas na Facebooku i bądź na bieżąco z informacjami!

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie